#CNN
Udostępnij
Udostępnij
0

Wyborczy populizm Zachodu. Czego możemy się jeszcze spodziewać?

Najpierw Farage, potem Trump – obaj zrobili coś nieoczekiwanego. Odnieśli wyborczy triumf na fali populizmu. Jak to się stało i czego możemy się teraz spodziewać?

Od czasu kryzysu finansowego z 2008 r. w społeczeństwie wzbierała się złość wobec establishmentu, a także z powodu narastających ruchów migracyjnych i słabnącej gospodarki. Donald Trump wykorzystał w swojej kampanii sukces referendum Farage’a w sprawie Brexitu. Obaj politycy mogliby doprowadzić do reakcji łańcuchowej i rozerwania coraz bardziej kruchej unii 28 europejskich państw.

Przewodnicząca Frontu Narodowego i kandydatka na prezydenta Francji Marine Le Pen uważa, że zwycięstwo Trumpa wzmacnia jej własne populistyczne przesłanie. Jeśli Le Pen wygra wybory prezydenckie w 2017 roku, prawdopodobnie doprowadzi do Frexitu – wyjścia Francji z Unii, w wyniku czego istniejąca 23 lata wspólnota zawali się jak domek z kart.

Norbert Hoffer z Austrii, ultranacjonalistyczny przeciwnik Unii zdobył w pierwszej turze wyborów prezydenckich 35 proc. głosów. Wyniki referendum w Wielkiej Brytanii i wyborów w USA zwiększyły jego szanse na zwycięstwo w kolejnej turze.

Premier Włoch Matteo Renzi zarządził referendum w sprawie reform politycznych. Popularność jego partii gwałtownie spadła na rzecz lewicy opowiadającej się przeciwko Unii – Ruchu Pięciu Gwiazd: z 20 proc. w 2014 r. do potencjalnie 10 proc. w 2016 r. Premier, który jest zwolennikiem Unii twierdzi, że jeśli przegra, poda się do dymisji.

Popularność Marine Le Pen we Francji stale rośnie – głównie od czasu, gdy w 2011 r. przejęła po ojcu fotel lidera partii i zyskała aż 18 proc. zwolenników. Wszystko wskazuje na to, że Le Pen wygra pierwszą turę wyborów prezydenckich w 2017 r. Na drodze do jej zwycięstwa może stanąć jedynie połączenie sił lewicy i centroprawicy.

Niemiecka kanclerz Angela Merkel traci w sondażach. W 2015 r. cieszyła się poparciem 67 proc. społeczeństwa, we wrześniu br. popierało ją zaledwie 45 proc. Nacjonaliści i członkowie lewicy wycofują swoje poparcie. Prowadzona przez nią polityka otwartych drzwi wobec imigrantów oraz wsparcie finansowe udzielane niektórym członkom UE pogłębiły rozłam w tej instytucji. Ostatnio jej popularność wzrosła do 50 proc., a sama Angela Merkel oświadczyła, że wystartuje w wyborach w 2017 r.

W Europie tonącej w morzu niepewności jedno jest absolutnie pewne: Farage i Trump wstrząsnęli posadami dotychczasowego porządku. Trudno przewidzieć, czy europejski gmach te wstrząsy wytrzyma.

(sp)

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (21)

    ~analityk : znika cameron znika obama i clintonowa znika merkel ,, znika holande itd zasiedziałe elity polityczne oderwane od rzeczywistosci i społeczenstw .. w polsce tez dało, sie zauwazyc i dalej widac poczucie ksiezycowosci w dołujacym PO jak czesto ci polityce maja dalej poczucie zycia na marsie co fatalnie rokuje przyszłosc PO
    2 gru 16 08:44 | ocena: 85%
    Liczba głosów:14
    85%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~taki_sobie do ~wróg obłudy: Nie tylko. O demokracji sie mowi wtedy kiedy narod popiera establiszment sprawujacy wladze. Gdy narod ich nie popierta to sprawujacy wladze krzycza ze nie ma juz demokracji tylko jest populizm.
    1 gru 16 22:35 | ocena: 100%
    Liczba głosów:27
    100%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~fan_osłów : I to jest już wasz koniec lewaccy populiści, bo trudno inaczej nazwać wasze lewackie brednie i obłudę zwaną poprawnością polityczną. Macie szanse wyjechać na Kubę tam zaprowadzać wasze obłudne porządki. Zanim Kubańczycy dojdą do prawdy to można nimi przez kilka lat manipulować. Ale bardzo krótko a więc do roboty.
    1 gru 16 21:21 | ocena: 79%
    Liczba głosów:48
    79%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy