#DeutcheWelle
Udostępnij
Udostępnij
25

Rok kryzysu migracyjnego. Jak dziś postrzegana jest polityka Angeli Merkel?

Z pewnością polityczna burza w Europie zastała kanclerz Merkel u szczytu jej popularności. Kryzys migracyjny rozpoczął się w 2015 roku na granicy serbsko-węgierskiej. Angela Merkel otworzyła dla nich granicę, kierując się względami humanitarnymi. "Pokonaliśmy wiele trudności, damy radę!" – zapowiedziała kanclerz Niemiec. Ta postawa wywołała uznanie w wielu krajach, ale nie we wszystkich.

– W niektórych krajach środkowej i wschodniej Europy spotkała się ze sprzeciwem, ponieważ zdecydowała się otworzyć granicę i wpuścić emigrantów do Europy bez porozumienia z nimi – uważa Guntram Wolff, ekspert think-tanku Bruksela.

Kanclerz Niemiec domaga się solidarności i rozlokowania uchodźców w całej Unii Europejskiej. Nie dla wszystkich taka polityka migracyjna jest do przyjęcia. Kategorycznie sprzeciwiają się Węgry. Premier Victor Orban nie cofa się przed konfrontacją.

Premier Węgier Viktor Orban ostro skrytykował ostatnio unijną politykę imigracyjną, ostrzegając, że Europę czeka masowy napływ ludności z Afryki. Mówił o tym na otwarciu jesiennej sesji parlamentu.

– Ta wędrówka ludów, której do tej pory byliśmy świadkami, była tylko rozgrzewką. Prawdziwe zmaganie dopiero przed nami – oświadczył, wskazując na spodziewany gwałtowny wzrost liczby ludności Afryki.

Ostrzegł przy tym, że jeśli do UE zostanie wpuszczonych wielu imigrantów, to wyższy wskaźnik urodzeń wśród muzułmanów będzie oznaczać, że "Europa stanie się nie do poznania". Już teraz w jego przekonaniu na skutek wędrówki ludów terror i przemoc stały się częścią życia w Europie Zachodniej.

Oświadczył, że gdyby rząd Węgier czekał na wspólne europejskie rozwiązanie kryzysu migracyjnego, to Węgry znów stałyby się celem imigrantów, którzy bez przeszkód osiedlaliby się na terytorium kraju.

Ogrodzenie, które Węgry wzniosły na swojej południowej granicy, jest według niego świadectwem bezradności Brukseli oraz tego, że nie ma międzynarodowego rozwiązania problemu, lecz tylko "piękne, eleganckie europejskie blablabla".

Rzeczywiste rozwiązanie tej kwestii istnieje jego zdaniem tylko na szczeblu narodowym. Unię Europejską – jak wskazał – trzeba wzmocnić na poziomie państw członkowskich. – Powróćmy do koncepcji Europy narodów – zaapelował.

Zastrzegł przy tym, że Węgry nie chcą wystąpić z UE, tylko ją naprawić. Według niego to Węgrzy i Polacy najbardziej dziś wierzą w UE.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zapewniła niedawno w Bundestagu, że jej rząd dobrze radzi sobie z kryzysem uchodźczym, a obecna sytuacja w Niemczech jest "o wiele lepsza" niż rok temu. Opozycja wytyka rządowi bezczynność i ogłasza koniec koalicji CDU/CSU-SPD.

– Sytuacja jest dziś o wiele lepsza niż rok temu – powiedziała Merkel. Wśród dokonań swego rządu wymieniła: ograniczenie liczby imigrantów, uchwalenie ustaw umożliwiających lepszą integrację uchodźców oraz sankcje wobec tych imigrantów, którzy odrzucają oferty nauki języka.

Merkel przyznała, że jest jeszcze dużo do zrobienia, przede wszystkim w dziedzinie bezpieczeństwa. – Nie wszyscy uchodźcy przyjeżdżają z pokojowymi zamiarami. Obywatele mają prawo domagać się od nas zapewnienia bezpieczeństwa – zaznaczyła. Kanclerz przypomniała, że rząd zdecydował o stworzeniu do 2018 roku kilku tysięcy dodatkowych etatów w policji i służbach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Dietmar Bartsch zarzucił rządowi brak reformy podatkowej, sprzedaż broni krajom niedemokratycznym, co przyczynia się do eskalacji konfliktów i powoduje wzrost liczby uchodźców oraz politykę zaciskania pasa, która prowokuje konflikty wewnątrz kraju. – Obywatele są zaniepokojeni – mówił szef klubu Lewica.

W podobnym tonie wypowiadali się posłowie Zielonych. – To koalicja chaosu, w której każdy walczy z każdym – oceniła szefowa klubu Zielonych Katrin Goering-Eckardt. Obie partie opozycyjne krytykowały rząd za umowę z Turcją w sprawie uchodźców.

Merkel broniła porozumienia z Ankarą, argumentując, że dzięki niemu zmalała liczba imigrantów ginących podczas prób przedostania się z Turcji do Grecji. Odnosząc się do sytuacji w UE, Merkel przyznała, że europejska solidarność w kwestii imigrantów "pozostawia wiele do życzenia".

Kanclerz powiedziała posłom, że dobry wynik antyislamskiej, antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w regionalnych wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim jest "wyzwaniem nie tylko dla CDU, lecz dla wszystkich partii".

Merkel przestrzegła polityków przed pokusą przejmowania haseł głoszonych przez AfD, by poprawić swój wynik wyborczy. Takie postępowanie wzmacnia jedynie tych, którzy "stawiają na proste rozwiązania" – ostrzegła.

Nie będziemy ulegać presji tych, którzy chcą doprowadzić do kryzysu migracyjnego; polska granica jest szczelna – powiedział na początku miesiąca szef MSWiA Mariusz Błaszczak, pytany, czy Polska wpuści Czeczenów, którzy koczują na granicy w Brześciu.

Błaszczak pytany w TVN24, czy Polska wpuści Czeczenów, którzy koczują na granicy w Brześciu, odpowiedział: "Nie, my nie będziemy ulegać presji tych, którzy chcą doprowadzić do kryzysu migracyjnego. Nasza polityka jest zupełnie inna. Granica polska jest szczelna. W Czeczeni nie ma wojny w odróżnieniu od sytuacji sprzed lat".

– Kadyrow (przywódca Czeczenii) bardzo mocno popiera Władimira Putina, wojny w Czeczeni nie ma. Jeżeli już jakiś cel podróży tych ludzi jest, to tym celem jest zachód Europy. To jest w mojej ocenie próba stworzenia nowego szlaku emigracji, napływu muzułmanów do Europy. My jesteśmy za tym, żeby pomagać poszkodowanym, my pomagamy poprzez to, że w sytuacji, gdy jest wojna, staramy się finansowo wspierać. My pomagamy uchodźcom w obozach, tam gdzie są uchodźcami, my także uszczelniamy granice zewnętrzne Unii Europejskiej – podkreślił szef MSWiA.

(sp/PAP)

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (531)

    ~Zmierzch Bogów : Niemcy są już ruiną, tylko w swej naiwności myślą, że inni tego nie widzą. Dwa miliony murzynów i muzułmanów sprowadzonych od 2015 roku przez Makrelę, oczekujących od Niemców: euro, ekskluzywnych mieszkań, drogich samochodów i dziewic do zaspokajania swych seksualnych potrzeb. Problem ten stanie się jeszcze bardziej dramatyczny, kiedy w ramach łączenia rodzin murzyni i muzułmanie zaczną sprowadzać do Niemiec swoje liczne rodziny. Z ich zachowania wynika jasno, że nie mają oni zamiaru podjąć jakiejkolwiek pracy, chyba że przez pracę będzie się rozumiało: gwałty niemieckich kobiet, morderstwa, kradzieże, rozboje i inne działania o charakterze przestępczym jak np. terroryzm. Gospodarka żadnego kraju tego nie wytrzyma, nawet tak bogatego jak Niemcy.
    19 wrz 16 12:09 | ocena: 97%
    Liczba głosów:614
    97%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~mika : To co sie dzieje w Niemczech i Europie Zachodniej, jest proba obrony idei demokratycznych i praw czlowieka.Tylko to niestety nie ma poparcia wsrod ludnosci,poniewaz zwiekszylo sie zagrozenie terrorem i ogolny balagan.Proby nie informowania o wzroscie przestepczosci,nie ujawniania pochodzenia przestepcow sa widziane jako manipulacja prasy ze strony rzadowej.Polityka p.Merkel jest czesto odczytywana jako dzialanie przeciwko interesom obywateli czy jej partii.To moze miec nieobliczalne konsekwencje dla Niemiec i EU.
    Teraz juz nie liczy sie co bylo przyczyna otworzenia grnic ,ale jak zlagodzic skutki tego kroku. Wydatki,ktore sa zwiazane z integracja i z beuzpieczenstwem a takze ktore obciaza budzet socjalny i emerytalny sa ogromne. Moim zdaniem bedzie ciezko przekonac obywateli ,ze oni musza te koszty poniesc.
    15 wrz 16 12:47 | ocena: 92%
    Liczba głosów:411
    92%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~witas : Przyjmowanie ich pod własny dach i próba oswajania jest największym błędem władz UE, które działają ciągle pod dyktando Merkel. Koszty ponoszone w związku z ich przygotowaniem do życia i pomoc socjalna, są co najmniej 10-cio krotnie wyższe od pomocy w krajach ich zamieszkania, bez uwzględniania zagrożeń jakie ze sobą migranci niosą. Ponadto taka polityka nie powstrzymuje przed dotarciem kolejnych fal migrantów, a wręcz zachęca. W rejonie Sahelu jest ponad 50 mln bezrobotnych i najczęściej niepiśmiennych ludzi bacznie obserwujących wydarzenia i z pewnością nie mniejsza liczba na Bliskim Wschodzie a na plażach Libii już koczuje ok. 1 mln desperatów. Litością nie rozwiąże się ich problemów a niestety zgotuje nowe własnym społeczeństwom.
    20 wrz 16 09:38 | ocena: 97%
    Liczba głosów:248
    97%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy