#Kultura.100
Udostępnij
Udostępnij
138

W latach 80. była nazywana seksbombą. Co się stało z Marią Probosz?

Maria Probosz w latach 80. była nazywana seksbombą. Jednak już kilka lat później jej kariera aktorska chyliła się ku upadkowi. Z jakiego powodu?

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (102)

    ~Stary Grzyb : Co się stało?

    Ano pani Probosz zakochała się nieszczęśliwie w osobniku, który nie był tego wart, ale od którego przez 6 lat nie potrafiła się uwolnić. Klient pił, bił, i urządzał dzikie sceny na planach filmowych, wreszcie i ona zaczęła pić. Po sześciu latach zjawił się gość, który w liceum był chłopakiem pani Probosz, wyjaśnił - pięścią i butem, czyli tak, jak mężczyzna powinien spory z innymi mężczyznami załatwiać - temu drugiemu, że albo znika, albo zdycha, i ożenił się ze swoją młodzieńczą miłością. Niestety, kariery filmowej już nie udało się odbudować, a potem przyszła depresja, nowotwór, i przedwczesna śmierć.

    Nawet tyle nie można zwyczajnie napisać czy powiedzieć?

    W pewnym sensie podobna historia zdarzyła się Whitney Houston, choć ją akurat o tyle trudniej zrozumieć, że miała aż nadto kasy, żeby zlecić skatowanie i pogonienie na drugi koniec świata swojego oprawcy.
    19 lut 17:36 | ocena: 84%
    Liczba głosów:309
    84%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~xena do ~Woj: Nie rozumiem takiej argumentacji. Z rodziną i bez alkoholizmu też się umiera. Kto wie, czy to nawet nie lepiej, jeśli ktoś umiera wcześniej, bo tym samym oszczędza sobie nieuchronnych cierpień związanych ze starością i samotnością. Tak, samotnością. Znam wiele starych osamotnionych osób, pomimo tego że miały "rodziny" i nie były alkoholikami. Nie muszę nawet daleko szukać - moja sąsiadka wychowała sześcioro(!) dzieci a i tak jest teraz sama (męża pochowała). Wiem, że ją wspomagają w jakimś stopniu finansowo, ale czy to jest najważniejsze? Sądząc po rozmowach z nią, to nie.
    19 lut 17:29 | ocena: 81%
    Liczba głosów:91
    81%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~Tomek z LO : Z Marysią chodziłem do Ogólniaka w Łodzi. Odznaczała się urodą na tle pozostałych dziewczyn, lubiliśmy dla jej kształtów chodzić na mecze siatkówki... by podziwiać ten falujący biust...
    Miałem przyjemność być z Nią w jednym kółku aktorskim. Graliśmy "Matkę" Szaniawskiego i była moją pierwszą miłością w tej sztuce. Nawet kielicha żubrówki wypiliśmy. Ale to było na tyle, bo dla przeciętniaka była nieosiągalna. Jej towarzystwem byli starsi aktorzy, przez których trampolinę miała zostać dostrzeżona.
    Fajna kumpela. I to tyle z pamięci tamtych lat. Epizod, ale można się czasem pochwalić...
    Szkoda, że tak szybko odeszła do Teatru Wieczności. Pewnie robi konkurencję Aniołom.
    Tomek
    20 lut 10:23 | ocena: 77%
    Liczba głosów:100
    77%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy