#News.100
Udostępnij
Udostępnij
68

Wdowa po oficerze, który zginął w Smoleńsku, pisze mocny list do Macieja Stuhra

"Nie jestem waszą smoleńską wdową. Kiedyś byłam czyjąś żoną, a dziś jestem kobietą, która żyje i daje żyć innym" - napisała na Facebooku Krystyna Łuczak-Surówka, wdowa po oficerze BOR-u, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Fragment pochodzi z listu do Macieja Stuhra, który wcześniej na swoim profilu na FB zamieścił wpis bezpośrednio zaadresowany do "Wiadomości" i Krzysztofa Ziemca. Nawiązuje w nim do kolejnego przypomnienia w programie TVP jego żartu o tupolewie.

(AW)

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (815)

    ~kropka nad i : Głównym tematem rozmowy były ekshumacje ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Jak mówiła Krystyna Łuczak-Surówka, "nigdy w historii żadne ekshumacje nie były przymusowe". Przyznała także, że ona jako wdowa po Jacku Surówce nie życzy sobie naruszania spokoju ciała jej męża. Podkreśliła, że to, co obecnie dzieje się w procesie wyjaśniania katastrofy, to brak empatii i poszanowania dla ludzkiej godności. Jej zdaniem rząd przekracza granice szacunku, który należy się wszystkim rodzinom. – Czekam na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Będę walczyła o spokój ciała mojego męża do końca – powiedziała.

    Bardzo emocjonalnie i łamiącym się głosem odniosła się też do zachowania niektórych rodzin ofiar, prawicowych dziennikarzy i polityków. Przypomniała o skandalu, gdy podawano fałszywe informacje o tym, że jej mąż miał do niej dzwonić zaraz po katastrofie, co miało uwiarygadniać tezę o kilku osobach, które przeżyły katastrofę. Przyznała, że ma dość "zaczepiania", "poszturchiwania" i nazywania jej "gorszą wdową", która nie chce dowiedzieć się co stało się z jej mężem. Przypomniała, że to ona identyfikowała ciało swojego męża zaraz po katastrofie w Moskwie i jest przekonana, że spoczywa on we właściwym grobie.

    Podziękowała także wszystkim, którzy uczestniczyli w identyfikacji ofiar w Rosji i tym, którzy pomagali w najtrudniejszych chwilach. – Jestem wdzięczna tym wszystkim ludziom, zarówno z Polski, jak i z Rosji, psychologom i tłumaczom, który pojechali tam wolontarystycznie – stwierdziła Krystyna Łuczak-Surówka. – Jestem wdzięczna także pani Kopacz, która okazała zrozumienie, empatię i szacunek, i która godnie znosiła to wszystko, co działo się tam działo z godnością, a przecież w tej katastrofie zginęły także osoby, z którymi na co dzień żyła i pracowała – mówiła.
    14 cze 07:44 | ocena: 78%
    Liczba głosów:1547
    78%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~kato do ~ONE: W katastrofie Iła w Lesie kabackim, nie udało się zidentyfikować ponad 60 osób. Wszystkie szczątki z zachowaniem właściwej dla tej tragedii ceremonii pochowano w jednym grobie. Postawiono odpowiedni pomnik, otoczony szacunkiem. Rodziny pochowały trumny, a groby praktycznie są symboliczne i czy sadzicie ze to rodzinom w czymkolwiek przeszkadza? że nie pamiętają o swoich bliskich? Ważna jest pamięć o osobie, a nie to jak tkanka lezy i rozkłada się w grobie. Przecież zgodnie z zasadami wiary ważna jest dusza, a nie chwilowa powłoka i naczynie w postaci ciała.
    14 cze 09:40 | ocena: 85%
    Liczba głosów:929
    85%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~KazioM do ~@: Jak myślisz po różnych katastrofach w ilu grobach leżą pomieszane ciała?? Mówię tu o całym świecie.... Jeszcze niedawno nie robiono badań genetycznych. Rządzący wiedzieli że mogło dojść do pomyłek, mało tego raczej byli pewni, bo przecież prokurator Pasionek, który teraz nadzoruje śledztwo był tam na miejscu i nadzorował śledztwo i dlaczego w tedy nie wnosił o ponowne badania genetyczne ofiar?? Czyżby jako były zastępca śp. Zbigniewa Wassermanna, zbierał "amunicje" na później??? No teraz wygląda.
    14 cze 09:06 | ocena: 78%
    Liczba głosów:265
    78%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy