#Onet100"
Udostępnij
Udostępnij
35

Co musisz wiedzieć o gaśnicy w samochodzie?

Czy samochodowa gaśnica faktycznie może ugasić poważny pożar? Odpowiednio używa - na pewno pomoże w jego opanowaniu. Wyjaśniamy, jaką gaśnicę wybrać, by w razie potrzeby była maksymalnie skuteczna. Doradzamy też, gdzie i jak ją przechowywać oraz jak jej użyć w sytuacji zagrożenia.

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (56)

    ~qazq : Jeśli szybko się zlokalizuje źródło pożaru, a gaśnicy użyje się precyzyjnie, to można zgasić całkiem sporo.

    Natomiast to co robi większość ludzi to atakuje gaśnicą nie pożar, a dym - strzelają gaśnicą w chłodnicę, albo kratki nawiewów pod szybą (tam pojawia się dym) - takie użycie nie ma żadnych szans.

    Żeby zgasić pożar tak niewielkimi środkami trzeba po pierwsze pomyśleć, po drugie zlokalizować co dokładnie się pali, pomyśleć jak najłatwiej i bezpiecznie dotrzeć wprost do palącej się rzeczy, dopiero wtedy użyć środka gaśniczego.

    W wielu wypadkach można sporo zgasić - palić się zaczyna zazwyczaj coś co dotknęło kolektora wydechowego, lub wyciekający tam olej, albo instalacja elektryczna.
    Pali się często brud na silniku (mieszanina pyłu z olejem), również olej wsiąknięty w maty wygłuszeniowe.
    To są rzeczy które 1kg gaśnicą można zgasić.

    Natomiast jak ktoś z kilku metrów próbuje zasypać proszkiem cały samochód, no to faktycznie szkoda tych 20zł na gaśnicę.

    Oczywiście jak zapaliło się już paliwo, albo pali się pół samochodu, to nie ma co - nawet mając agregat pianotwórczy samochodu i tak się już nie uratuje.

    To co widzę przyjeżdżając na miejsca pożaru samochodu to zazwyczaj bezmyślne użycie gaśnic - często ktoś ma ich kilkanaście od przejeżdżających kierowców, a samochód i tak spalony, dlatego że gaśnice były użyte bez sensu.
    13 mar 11:22 | ocena: 86%
    Liczba głosów:44
    86%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~ToM do ~guzi z niemiec: Strażakiem nie jestem, ale na paru kursach byłem. Należy zacząć od tego, że najpierw ratuje się pasażerów, a potem - jak ma to sens - samochód. Po kursie teoretycznym i paru ćwiczeniach praktycznych można dojść do wprawy, że gaśnicą z 3kg wkładu da się ugasić pożar w komorze silnika. Mniejszą gaśnicą można się podrapać... Co do Niemiec, racja, ustawodawca się konsultował i gaśnica w samochodzie jest dla laika nie zalecana, wręcz przeciwnie. Już zupełny kosmos to podejście firm ubezpieczeniowych. W przypadku pożaru w samochodzie, jak auto spali się nawet doszczętnie, nie ma problemu - pełne odszkodowanie. W przypadku próby gaszenia zaczyna się teatr. Jak kierowca i pasażerowie nie byli zagrożeni - byli już ewakuowani - a auto było gaszone to ubezpieczalnia płaci za szkody spowodowane pożarem a NIE PŁACI za ewentualne skutki akcji gaśniczej. Przykłady: szkody w elektryce spowodowane środkiem gaśniczym, szkodzy na lakierze, który oberwał proszkiem pod ciśnieniem czy podzespoły, których uszkodzenia wyjdą dopiero później, bo środki gaśnicze są chemicznie agresywne i bardzo ciężko później wszystko doczyścić. Nawet chcąc komuś pomóc, można wpaść w tarapaty, bo ubezpieczalnia odwali regeresem. Nawet straż pożarna się nie śpieszy, jak pasażerowie są bezpieczni i najbliższej okolicy nic nie jest zagrożone, to zwalniają tempo. Jak często słychać w traffikach "na autostradzie płonie ciężarówka"... To nie znaczy, że straży nie ma na miejscu. To znaczy, że straż ma pożar pod kontrolę, jak się spali ciągnik i przyczepa z ładunkiem, ubezpieczalnia zapłaci. Jak straż zniszczy ładunek podczas gaszenia to ma problem. Tak naprawde to w samochodzie i w domu też o wiele ważniejszy jest koc p.poż. i ewentualnie nóż do przecinania pasów. Mimo to życzę wszystkim, by nie było to konieczne. A ustawodawca powinien się zastanowić nad kursami przypominającymi pierwszej pomocy (tu się bardzo dużo zmieniło, wiedza wyniesiona z kursu na prawko przed x-laty jest częściowo nieaktualna, a częściowo zapomniana) i kursami p.poż. Mandaty za "niemanie" albo przeterminowaną gaśnicę nie podnoszą naszego bezpieczeństwa, tylko nabijają dziurawą kasę. Szerokości!
    13 mar 16:06 | ocena: 91%
    Liczba głosów:62
    91%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~HB : Gaśnica proszkowa to zbędny bajer w samochodzie.
    W czasach gdy jeszcze pracowałem miałem kilka szkoleń z gaszenia różnego ognia.
    Jedyna gaśnica, która była naprawdę i natychmiastowo skuteczna nawet przy potężnym ogniu (np. paląca się opona)
    to była gaśnica HALONOWA !!! Skuteczność innego rodzaju gaśnic była prawie zerowa (nie mówię tu
    oczywiście o gaśnicach np. pianowych używanych przez zawodową straż pożarną).
    13 mar 14:24 | ocena: 90%
    Liczba głosów:11
    90%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy