#Onet100"
Udostępnij
Udostępnij
133

PiS zastosuje w UE liberum veto akurat w jego rocznicę?

Minister Witold Waszczykowski chce blokować głosowanie Rady Europejskiej nad wyborem przewodniczącego RE. Nie mógł wybrać gorszej daty. Właśnie mija 365. rocznica pierwszego liberum veto w Polsce. 9 marca 1652 r. poseł Władysław Siciński zerwał w ten sposób obrady Sejmu. Był to początek niszczącego polską politykę zwyczaju.

Dziś w Brukseli ma być wybrany przewodniczący Rady Europejskiej. Większość państw popiera ponowny wybór Donalda Tuska. PiS zgłosiło Jacka Saryusza-Wolskiego, który został przez to wyrzucony z Europejskiej Partii Ludowej. Jednak minister Waszczykowski chce zablokować głosowanie. Liberum veto na Radzie Europejskiej? Trudno zgadnąć, jak UE by to przyjęła.

(BB)

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (109)

    ~Winicjusz : PiS pokazuje swoja bezsilnosc i brak profesjonalizmu - tydzien przed wyborem wyciaga goscia z rekawa I komunikuje Europie, ze ten czlowiek ma zastapic Tuska. Nawet koledzy z grupy Wyszegradzkiej odwracaja sie plecami do Polski - Szydlo pisze listy do premierow wszystkich krajow szkalujac Tuska - teraz chca postawic veto. Niestety Sikorski ma racje - PiS zachowuje sie jak bachor - tupie nogami, grymasi i mysli, ze jest najwazniejszy na swiecie - takie numery przechodza w Polsce ale Europa nie daje sie na takie gierki nabrac i pokazuje PiSowi srodkowy palec - pytanie jest jedno - czy Polska na tym korzysta ???
    9 mar 14:57 | ocena: 92%
    Liczba głosów:188
    92%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~j23 : Ktoś tu cienki z historii jest. Liberum veto funkcjonowało w sejmie 100 lat przed Sicińskim: poseł zgłaszał veto, przerywano obrady, rozpoczynano, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, kuluarowe rozmowy, w mniejszych lub większych grupkach wypracowywano kompromis, zmieniając szczegóły uchwały lub ustawy (zwanej najczęściej konstytucją). Proces ten zwano urabianiem i niemal zawsze kończył się wypracowaniem kompromisu, bo nasi przodkowie mieli swoje, nieco zapomniane sposoby : jak ktoś był uparty i zbyt długo się stawiał, to po prostu dostawał po pysku :) Koniec końców wetujący poseł wycofywał veto, zmieniony projekt uchwalano i obrady toczyły się dalej. W czasach, gdy jeszcze nie znano pojęcia komisji sejmowej i wszystkie prace odbywały się na zasadzie sesji plenarnej, veto było całkiem sensownym pomysłem na uporządkowanie tego chaosu.
    Pomysł Sicińskiego wcale nie polegał na tym, żeby krzyknąć "veto" (bo to robiono już od ponad wieku), ale na tym, że pp tym okrzyku... zwiał :) I to bardzo daleko: miał przygotowane rozstawne konie i gnał na nich prawie dwie doby, aż zgubił pościg. Tylko poseł który krzyknął veto, mógł je potem wycofać - skoro go nie było, to obrad nie dało się wznowić. Czyli sejm został zerwany: nie można było niczego nowego uchwalić , a to co przegłosowano do tego momentu, nie miało mocy prawnej.
    9 mar 15:56 | ocena: 93%
    Liczba głosów:15
    93%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~cezar : Poseł Siciński zginął od rażenia piorunem na progu swojego domu, w jasny bezchmurny dzień. Przez wiele lat fakt ten utożsamiano z karą za liberum veto. Sądzę, że ta klątwa się nie zdewaluowała. I jeśli ktoś z polskiej delegacji, obojętne, Szydło, Waszczykowski, spróbuje zastosować liberum veto powinien się liczyć, że kara zostanie wymierzona. Całkiem możliwe, że przez siłę nadprzyrodzoną.
    9 mar 15:38 | ocena: 93%
    Liczba głosów:43
    93%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy