#Onet100"
Udostępnij
Udostępnij
14

Wady i zalety systemu start-stop

Coraz więcej samochodów wyposażonych jest w system start-stop, który z założenia ma oszczędzać paliwo. Faktycznie, zmniejsza on apetyt na benzynę lub olej napędowy, ale czasem są to wartości rzędu dziesiątych części litra na 100 km. A czasem jeszcze mniejsze. Wyjaśniamy, jak działa system-start stop i czy rzeczywiście może mieć zgubny wpływ na silnik? W jakich warunkach lepiej nie korzystać z tego systemu, a kiedy może faktycznie ograniczyć zużycie paliwa?

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (95)

    ~dnc : Ostatnio widziałem takie auto. Stało w korku. Korek miał ok 100 metrów długości. Auta poruszały się co kilka metrów i potem stop. To auto na odcinku tych 100 metrów włączało silnik chyba ze 30 razy. Wiem bo stałem na chodniku i patrzyłem na nie. A start silnika słychać nawet mimo korka i pracy silników innych aut. Mnie ciekawi także jak to się ma do akumulatora, który przecież nie naładuje w kilka sekund po każdorazowym odpaleniu, który zabiera kilka procent energii. Mom zdaniem system start-stop powinien mieć dożywotnią gwarancje. Jeśli iw tym okresie padnie ci akumulator rozrusznik lub zatrze silnik, to producent na swój koszt by to wymieniał. Wtedy by to miało sens. Bo dlaczego ja mam płacić za naprawę systemu, który zużywa silnik i osprzęt mocniej niż silnik pracujący cały czas. To już lepsze by było by zamiast tego były w kołach 2 silniki elektryczne, które by poruszały autem w takich warunkach. Te by się zużywał akumulator, ale silnik by nie pracował. Rozrusznik nie zużywał.
    18 lut 11:58 | ocena: 89%
    Liczba głosów:55
    89%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~Don : Współczesne auta to gnioty. Naszpikowane są elektroniką oraz mnóstwem niepotrzebnych gadżetów, tylko ze względu na konkurencję i po to, aby była sprzedaż kolejnego modelu. Na dodatek ten "postęp" polegający na takich udziwnieniach jak silnik 3 cylindrowy czy system start up to wręcz krok wstecz wpływający na zużycie i trwałość silnika. Niestety zasada działania silnika wymyślonego po koniec XIX wieku pozostaje wciąż ta sama - jest to bardzo prymitywny i nieefektywny sposób napędu polegający na spalaniu ropy i pochodnych, które ogromnie zanieczyszczają środowisko. Jak na razie przełomu w autach elektrycznych nie widać, chociaż są one jedyną alternatywą. Ostatnio dowiedziałem się o zastosowaniu przez Szwajcarów w prototypowym aucie elektrycznym tzw. akumulatora przepływowego. Myślę, że to może być przyszłość aut elektrycznych - na stacjach zamiast tankować ropę czy benzynę ładowalibyśmy lub tankowali nie ropę lub benzynę, ale dwa naładowane elektrolity (plus i minus). Proces "tankowania" odbywałby się w ten sposób, że najpierw odbyłoby się wypompowanie rozładowanych elektrolitów a następnie wpompowanie naładowanych. Wypompowany i rozładowany elektrolit byłby przez stację ładowania ponownie naładowany i sprzedany następnemu autu. Zbiorniki elektrolitu w aucie maja pojemność ok. 200 litrów i zapewniają przebieg 1000 km. Z takiego akumulatora można uzyskać chwilowy prąd nawet ok. 90 A oraz uzyskać przyspieszenie od 0 do 100 km w 2,4 s. Można - można !. Tylko trzeba wykształcić ludzi inteligentnych z wyobraźnią, których niestety brakuje.
    18 lut 12:24 | ocena: 92%
    Liczba głosów:27
    92%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~stary szofer : Przez dziesięciolecia nic się nie zmieniło jeśli chodzi o zmniejszenie zużycie paliwa. To jest tylko fikcja. Samochód Warszawa M20 - auto 2 tonowe, z silnikiem dolnozaworowym miało zużycie paliwa 10 l. Nowszy model Warszawy M223, z silnikiem górnozaworowym już 13 litrów, Samochód ciężarowy Żuk -14 litrów i jeszcze kierowcy sprzedawali "na lewo" oszczędności. Posiadam 40 letnie auto Wołga GAZ 24, 2-tonowe i jest w stanie wyrobić się w 11 l benzyny.
    18 lut 11:08 | ocena: 91%
    Liczba głosów:86
    91%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy