#Polityka.100
Udostępnij
Udostępnij
1

Katastrofa smoleńska: co robili politycy w chwili informacji o tragedii?

10 kwietnia 2010 roku w pobliżu lotniska Smoleńsk-Północny rozbił się prezydencki samolot Tu-154M. Na pokładzie maszyny było 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Wszyscy pasażerowie tego tragicznego lotu zginęli na miejscu. Polska delegacja leciała na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach w Katyniu.

Wraz z parą prezydencką zginęli także ministrowie, parlamentarzyści, szefowie centralnych urzędów państwowych, dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a także oficerowie Biura Ochrony Rządu i członkowie załogi tupolewa. Wśród ofiar byli m.in. Ryszard Kaczorowski, Krzysztof Putra, Jerzy Szmajdziński, Janusz Kurtyka, Maciej Płażyński, Władysław Stasiak, Aleksander Szczygło, Przemysław Gosiewski, Sebastian Karpiniuk, Izabela Jaruga-Nowacka, Piotr Nurowski czy Anna Walentynowicz.

Oto co robili najważniejsi politycy w momencie, w którym dowiedzieli się o katastrofie.

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (62)

    ~123 : Dowiedziałam się na lokalnym bazarku - sobota, czas zakupów. Ludzie jakoś dziwnie dużo rozmawiali ze sobą, obcy z obcymi. Przekazywali informacje, nie wierzyli, że to możliwe. Później spontaniczne zapalanie zniczy na Krakowskim Przedmieściu i ta atmosfera jedności. Ludzkie uczucia i odruchy nawet wobec Rosjan. Tego nie zapomnę, choć nic już z tego nie pozostało w sferze publicznej. Szkoda. Wtedy pokazaliśmy, że potrafimy być Narodem. Dlaczego tylko nieszczęścia potrafią nas jednoczyć?
    10 kwi 09:36 | ocena: 97%
    Liczba głosów:39
    97%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~MARO do ~perypet: On nie uciekał ze Smoleńska, miał w Warszawie niezwykle ważną misję do wykonania ! Musiał oczyścić Pałac Prezydencki i BBN ze wszelkich kompromitujących ich dokumentów ! I z tej misji wywiązał się znakomicie, z obydwu tych miejsc wywieziono w nieznanym kierunku 6 ciężarówek dokumentów, oczywiście on wie gdzie te dokumenty są i teraz trzyma krótko całą tą PISowską sektę ! A oni robią wszystko co on chce, jedzą mu z ręki a nawet bronią jego najgłupszych pomysłów !
    10 kwi 09:34 | ocena: 82%
    Liczba głosów:67
    82%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~mówię jak jest : Mam gdzieś polityków i lanserów. Mnie żal załogi samolotu i BOR-owców. Gdyby nie było nacisków na załogę, to katastrofy by nie było. Na lotnisku smoleńskim (a raczej lądowisku) zgodnie z przepisami lotniczymi można było lądować tylko wtedy, gdy piloci widzieli ziemię. Jak wiemy z nagrań, nie widzieli nic. Mało tego - Rosjanie i piloci z Jaka-40 poinformowali ich, że podstawa chmur wynosiła grubo poniżej 50 metrów, co wykluczało zastosowanie zabronionego w samolotach pasażerskich manewru zanurkowania pod chmury i stąd wypatrywania pasa startowego.
    Zatem po jakie licho próbowali lądować rażąco łamiąc przepisy lotnicze? Jedynym wytłumaczeniem jest to, że chcieli udowodnić prezydentowi, że robią wszystko, co mogą i czego nie mogą, by go zadowolić.

    Piloci z TU-154 M przy takiej pogodzie mogli zejść tylko do 120 metrów. Tę wysokość mieli wpisaną w licencje! Nie widzieli ziemi, więc zgodnie z przepisami na wysokości 120 metrów powinni odlecieć na jakieś inne lotnisko lub wrócić do Warszawy.

    Jak wiemy z nagrań piloci prosili, by prezydent podjął decyzję, gdzie mają lecieć w tych warunkach. Dyrektor Kazana spytał prezydenta i następnie przekazał pilotom że prezydent nie podjął decyzji, co do lotu na inne lotnisko. Kazana i generał Błasik kazali pilotom próbować lądowanie aż do skutku.... no to spróbowali.

    Z nagrań wiemy, że również stewardesa Barbara Maciejczyk prosiła dyrektora Kazanę, by nie ryzykować.
    Bezskutecznie. Miał on tyle do decydowania, co Żyd na Gestapo.
    10 kwi 10:07 | ocena: 67%
    Liczba głosów:46
    67%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy