#Moto
Udostępnij
Udostępnij
21

Fiat 126p, popularny "maluch" - od auta dla ludu do prawdziwego klasyka

Był małym, prostym i tanim w naprawach autem, miał zmotoryzować Polskę w latach 70., a produkowany był prawie przez 30 lat. "Maluch", "kaszlak", czyli Fiat 126p, kiedyś lekceważony, stał się pełnoprawnym klasykiem z rzeszą wiernych miłośników.

Mały Fiat jest jednym z najważniejszych aut w historii polskiej motoryzacji. Podobnie, jak np. jego starszy i większy brat, czyli Fiat 125p, przeszedł drogę od obiektu pożądania kierowców w latach 70., przez okres lekceważenia w latach 90., po czym ponownie stał się obiektem westchnień, tym razem ze strony miłośników klasycznej motoryzacji.

O tym, jakim sentymentem obecnie darzony jest "maluch", można się przekonać na corocznych ogólnopolskich zlotach Fiatów 126p. W połowie sierpnia maluchy zawładnęły stołecznymi ulicami, na pl. Defilad zaprezentowało się kilkaset aut ze wszystkich lat produkcji i w różnych wersjach.

Przez wiele lat Fiat 126p był najczęściej spotykanym samochodem na polskich drogach. Na początku lat 70. kosztował 69 ówczesnych tysięcy złotych, czyli mniej więcej 20 średnich pensji, a na samochodowych giełdach płacono za niego 110 tys. zł. Żeby kupić "malucha", trzeba było mieć nie tylko pieniądze, ale też talon, czyli przydział.

Pierwszego polskiego "malucha" zmontowano 6 czerwca 1973 r. z oryginalnych włoskich części. Seryjna produkcja tego modelu w zakładach we włoskim Cassino trwała już wówczas od blisko roku. W październiku 1972 r. odbyła się międzynarodowa premiera auta na Salonie Samochodowym w Turynie, a niedługo potem auto było prezentowane na warszawskim Placu Defilad. Oficjalnie seryjna produkcja w Bielsku-Białej ruszyła 22 lipca 1973 r.; we wrześniu 1975 r. rozpoczęła się natomiast produkcja w nowej fabryce w Tychach.

Produkcja "malucha" w Polsce była efektem kontraktu „o współpracy przemysłowej i licencyjnej na samochód małolitrażowy 126”, zawartego przez polskie władze z Fiatem 29 października 1971 r. Zgodnie z jego zapisami, Fiat 126p to samochód z tylnym napędem, dwucylindrowym silnikiem o pojemności 594 ccm, maksymalnej mocy 23 KM oraz samonośnym, czteroosobowym i dwudrzwiowym nadwoziem.

Licencji nie kupiono za dewizy - została spłacona m.in. wytwarzanymi w polskich zakładach silnikami i skrzyniami biegów do modelu 126 wytwarzanego we Włoszech. Wraz z zakupem licencji na produkcję auta kooperanci dawnej Fabryki Samochodów Małolitrażowych otrzymali też technologie produkcji detali z materiałów do licencyjnego samochodu, których wcześniej nie robiono w Polsce. Oznaczało to awans technologiczny dla wielu firm z sektora metalurgicznego, chemicznego czy elektrotechnicznego.

Ostatni "maluch", wyprodukowany jesienią 2000 r., trafił do Muzeum Fiata w Turynie, a inny z ostatnich egzemplarzy - do Muzeum Techniki w Warszawie. W sumie w latach 1973-2000 w zakładach w Bielsku-Białej i Tychach wyprodukowano ponad 3,3 mln tych aut, z czego blisko 900 tys. trafiło na eksport. We Włoszech powstało natomiast ponad 1,3 mln Fiatów 126.

W 1988 r. "maluchy" wyeksportowano do Australii i na Kubę. Dzięki zmianom konstrukcyjnym Fiat 126p doczekał się także wersji rajdowej. Polscy rajdowcy zachwalali w latach 70., że na krajowych i międzynarodowych trasach małe auto sprawowało się nadspodziewanie dobrze. Np. zimą 1975 r. Sobiesław Zasada z Longinem Bielakiem testowali "malucha" zimą na trasie dojazdowej Warszawa-Monaco - był to tzw. odcinek dojazdowy słynnego Rajdu Monte Carlo.

więcej
    Napisz Komentarz

    Popularne komentarze (92)

    ~OBSERWATORR do ~OBSERWATORR: PROPOZYCJA japońska dotyczyła produkcji w Polsce samochodu DAIHATSU , był to na ówczesne czasy rewelacyjny samochód pod względem rozwiązan i osiągów technicznych , miał być produkowany ,, na Europę " , tylko w Polsce. Po latach firma bedąca włascicielem marki została przejęta przez TOYoTE i stąd moje sugestie , że gdyby Japończycy zobaczyli ,, co potrafią " Polacy mielibyśmy W POLSCE produkcje TOYOTY COROLLI , a być może bardziej zawansowanych technicznie TOYOT produkowanych obecnie w Anglii.
    23 sie 16 15:47 | ocena: 94%
    Liczba głosów:55
    94%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~zenek1 do ~kuba'92: Synku, mimo, ze patrząc po latach, powinieneś być dorosły, nic na to nie wskazuje.

    Nikt tu niczego nie promuje. Nic nie było komunistyczne.

    Dzięki temu, że w tym kraju były maluchy być może twój tata czy mama mieli czym sie przemieszczać.

    Pojechałbyś do Stanów, zobaczył czym tam można latać po niebie, bo są np. do kupienia samolociki do samodzielnego montażu, to może byś zrozumiał, że jeżeli wtedy było zapotrzebowanie na takie auto, to go produkowali.
    Tak długo jak ludzie chcieli kupować. Przestali jak można było zamiast tego kupić przejeżdżony złom ale z naklejką D, B, NL, czy co tam kto był w stanie ściągnąć i staliśmy się przyszłym złomowiskiem europy.
    Które wciąż dla takich jak ty jest obiektem marzeń. Nie łudź się, za cenę malucha nie kupisz obiektu swoich niekomunistycznych zachwytów innego niż w wersji przedzłomnicowej.
    23 sie 16 15:06 | ocena: 90%
    Liczba głosów:82
    90%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    ~d40 : ten samochód jak wchodził w polsce do produkcji to był przestarzały. to nic innego jak fiatowska 500ka po lifcie.miałem to, bo za bardzo nic innego nie było. przed trasą smarowanie kalamitek (połowa z czytających nawet nie wie co to jest), wycieki, wibracje, pourwane zabieraki. a na resorze piórowym prowadził się jak wóz gospodarczy. silnik jak przejechał 100k to był wyczyn. dodać należy praktycznie brak spryskiwaczy i urywające się linki rozrusznika(odpalanie na patyk:)). mimo to się tym jeździło nie z miłości ale z musu.
    25 sie 16 09:21 | ocena: 87%
    Liczba głosów:8
    87%
    100%
    Zgłoś oceń: -1 +1
    Pokaż więcej komentarzy